Terlecki uprawiał OSTRY SEKS z Korą! Opis stosunku PRZERAŻA! Brał ją o…”

Cała Polska płakała po śmierci Kory, legendarnej wokalistki zespołu Maanam, fantastycznej artystki i wielkiej osobowości, której muzyka była ważna dla tak wielu z nas. Pogrzeb piosenkarki, która spoczęła na warszawskich Powązkach, zgromadził tłumy, przybyli jej bliscy i rzesze fanów. Zabrakło jednak osoby, którą przed laty połączyło z wokalistką namiętne uczucie. Niewielu wie, że pierwszą miłością Kory był Ryszard Terlecki, dziś czołowy polityk PiS a w młodości jedna z najważniejszych postaci ruchu hipisowskiego w Polsce – informuje fakt.

Oto historia związku Kory i „Psa”.
On miał 19 lat i był studentem I roku historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, ona była o dwa lata młodsza i uczyła się w liceum. W czasach hipisowskich Ryszard Terlecki, którego nazywano wówczas „Psem” z Olgą Ostrowską, która wkrótce miała przyjąć pseudonim „Kora”, stworzyli jedną z najbardziej malowniczych par tego ruchu. Połączyły ich te same ideały oraz pierwsza młodzieńcza, nieokiełznana namiętność. Młodzi pojechali razem autostopem na pierwszy polski hipisowski zlot w 1968 r. w Mielnie.
„Byłam zapatrzona w niego i obchodziło mnie jedynie to, żeby być z nim. W dużej mierze nasz hipisowski związek opierał się na ostrym seksie” – zdradziła Kora w wydanej w 1998 r. autobiografii „Podwójna linia życia”. „Tak bardzo się wtedy zakochałam, że straciłam swoją osobowość, zatraciłam siebie” – pisała Jackowska i dodała, że „kleiliśmy się też przez krótki czas”, co w żargonie hipisów oznaczało wąchanie kleju.

Kora wspominała, że Terlecki robił wówczas niesamowite wrażenie. „Pochodził z inteligenckiej rodziny. Wokół niego wytworzyła się taka aura poety, jeszcze uroda hiszpańska, do nazwiska dodawał sobie von… i nazywał się Ryszard von Terlecki. Co tu dużo mówić, na pewno mu to imponowało, pozował na takiego dandysa, ładnie się ubierał” – opowiadała w książce „Hipisi w PRL-u” z 2008 r., autorstwa jej długoletniego partnera, a od 2014 r. męża, Kamila Sipowicza.
Związek Kory i „Psa” trwał rok. Ich relacje artystka określiła jako „intelektualny układ sadomasochistyczny”, co szybko przestało jej odpowiadać. ”

-”Zbuntowałam się przeciwko temu i znalazłam sposób, żeby się z tego wyzwolić” – pisała w autobiografii. Jaki? Spektakularny! „Po prostu zdradziłam go na jego oczach. Od razu poczułam się całkowicie wyzwolona. Z ‚Psem’ rozstałam się, bo bardzo mnie dręczył” – zwierzała się piosenkarka.

Więcej na FAKT24.pl


Komentarze