Polski 22 latek zarabia więcej niż Lewandowski! W kraju byłby PRZESTĘPCĄ!

Gra w karty nie jest czymś, co przychodzi na myśl po pytaniu o dyscyplinę, w której Polacy osiągają fantastyczne wyniki w skali światowej. Mimo tego nasi pokerzyści uchodzą za czołówkę w tej grze, a najlepsi zarabiają fortunę, o której ich rówieśnicy mogą co najwyżej śnić.

Pierwsze skojarzenie? Pewnie: hazardziści. Tak samo szybko stracą to, co wygrali. Oni jednak od lat utrzymują się na tym specyficznym rynku, cały czas dopisując obok swojego nazwiska solidne wygrane. Gdy pozna się ich lepiej, przestanie to dziwić. Wykres ich profitów? Linia stale wznosząca, jak w dobrze prosperującym przedsiębiorstwie.

 

Polskie prawo wrzuca jednak pokera do jednego worka z ruletką, mimo iż w tym pierwszym o sukcesie decydują umiejętności i setki godzin poświęconych na naukę, a w drugim wyłącznie szczęście.

Trzy lata temu reprezentujący Polskę Dzmitry Urbanowicz został uznany graczem roku European Poker Tour (EPT). To największy cykl w kalendarzu, w porównaniu z tenisem mówilibyśmy o Wielkim Szlemie. Wyróżnieniu Urbanowicza trudno się dziwić – pochodzący z Białorusi, ale grający pod naszą flagą zawodnik absolutnie dominował na stołach. Jest jedynym w historii cyklu, który w ciągu dziesięciodniowego festiwalu (EPT Malta) wygrał cztery różne turnieje, inkasując w sumie 760 tys. dolarów. To daje 76 tys. dziennie, a zatem więcej niż w Bayernie Monachium płacą Robertowi Lewandowskiemu (około 60 tys. dziennie)! Oczywiście nasz napastnik taką gażę pobiera każdego dnia w roku, a pokerzyści wygrywać mogą tylko od czasu do czasu, ale oczywiście nie to zmienia faktu, że nie mają na co narzekać.

 

Wspomniany Urbanowicz w całej karierze w turniejach na żywo zarobił już 5,3 mln dolarów (największa jednorazowa wygrana to 1,6 mln w Monte Carlo w 2015), a do tego trzeba doliczyć kolejnych kilka milionów wygranych online.

Urbanowicz jest numerem pierwszym na polskiej „liście płac”, ale to tylko jedna z osób, która poradziła sobie na tym specyficznym rynku. Szacuje się, że kilka tysięcy osób dorabia sobie do pensji grając w pokera, a około 500 naszych rodaków ma status zawodowca i utrzymuje się wyłącznie w ten sposób. Jednym z nich jest Dominik Pańka.

Mój pierwszy milion

Tydzień na Bahamach kojarzy się raczej z wydawaniem pieniędzy, niż ich zarabianiem. Ponad cztery lata temu Pańka, dość niespodziewanie dla samego siebie, obrał tę drugą drogę – po tym, jak wywalczył przepustkę w eliminacjach do wielkiego turnieju na Karaibach, w trwającej tydzień rozgrywce pokonał ponad 1000 rywali i sięgnął po 1,4 mln dolarów nagrody. Była to wówczas najwyższa wygrana w historii polskiego pokera i pierwsze zwycięstwo naszego reprezentanta w cyklu EPT.

 

 

/ONET SPORT


Komentarze