„Ona lubiła OSTRY SEKS” – trener personalny tłumaczy POBICIE!

Ona lubiła ostry seks. Często miała na pośladkach ślady od klapsów – tak przed gdańskim sądem tłumaczył się Miłosz P. znany trener personalny z Trójmiasta oskarżony o brutalne pobicie swojej byłej partnerki Katarzyny Dziedzic. Czy do pobicia rzeczywiście doszło?

O sprawie brutalnego pobicia Katarzyny Dziedzic zrobiło się głośno na początku kwietnia br. Kobieta opublikowała wówczas w sieci wstrząsające zdjęcia, na których widać było obrażenia jakich doznała.
„Zmasakrował mi twarz, połamał nos, rozciął łuk brwiowy, obił ręce i nogi, bił moją głową o podłogę. Kiedy byłam cała zakrwawiona, uciekł z mieszkania” – opisała w mediach społecznościowych swoją przerażającą historię Katarzyna Dziedzic.

W czwartek przed gdańskim sądem ruszył proces Miłosza P. Na sali sądowej pojawił się oskarżony mężczyzna oraz pokrzywdzona kobieta. Katarzyna Dziedzic nie potrafiła ukryć emocji. Zanosząc się płaczem, zeznała, że feralnego dnia pokłóciła się ze swoim ówczesnym partnerem. Oboje pili alkohol, ale w końcu się pogodzili. Katarzyna zaczęła przyrządzać kolację, lecz w pewnym momencie zobaczyła, że Miłosz pisze erotyczne wiadomości do dziewczyny, którą trenował.

– Od dawna podejrzewałam, że mnie zdradzał – mówiła tłumiąc szloch pobita kobieta. – Zobaczyłam, jak pisze do swojej podopiecznej, że ta boi się prawdziwego samca. On zawsze się tym chwalił, że jest samcem alfa. To był dowód na zdradę.

Gdy trener zobaczył, że wszystko wyszło na jaw wpadł w szał. Przerażona Katarzyna pobiegła do łazienki. Tam została skatowana, a jej oprawca uciekł.
Miłosz P. całe zajście przedstawia w zupełnie innym świetle. Twierdzi, że wcale nie pobił byłej partnerki. Według jego relacji Katarzyna Dziedzic w napadzie histerii miała przewrócić się w łazience.

– Wysoki sądzie, ja jej nie pobiłem – mówił z ławy oskarżonych. – Ta cała sprawa to zemsta za to, że z nią zerwałem. Proszę zwrócić uwagę na to, że rzekome obrażenia, szramy na kręgosłupie Kasi jej zdaniem powstały w wyniku pobicia. A prawda jest zupełnie inna. Parę dni wcześniej kochaliśmy się na podwójnym łóżku złączonym belką. I ona o tę belkę otarła sobie plecy. Ona lubiła ostry seks. Często miała na pośladkach ślady od klapsów. Siniaki na piersiach i rękach od mocnego uścisku, którego ode mnie oczekiwała. Mówiła, że tempo spada i mam być ostrzejszy. Chciała, bym dominował, ciągnął ją za włosy – tłumaczył spokojnie Miłosz P.

Wielu twierdzi, że Katarzyna Dziedzic nie została pobita a cała historia miała być sprawną akcją promującą jej osobę.  Wielu znajomych i klientów a zwłaszcza klientek trenera nie wyobraża sobie żeby pobił kobietę.

 


Komentarze