Ksiądz GWAŁCIŁ ministrantów – wszystko nagrywał! Używał BICZA! Wideo.

Położył się na nim i uprawiał seks analny tak, że złamał mu kręgosłup, zatrudniał do pomocy na plebanii a później zaciągał pod prysznic i kazał brać penisa do buzi. Grupa księży pedofilów gwałciła i nagrywała ofiary” – to tylko niektóre zdarzenia, które wyszły na jaw dzięki śledczym – poniżej obszerny materiał TVN24.pl

 

Złoty krzyżyk otrzymał od księdza jako dziecko. Nie był to jednak zwykły podarunek. Łańcuszek na jego szyi stanowił sygnał dla innych pedofilów w sutannach, że został już wykorzystany i jest znieczulony na molestowanie. Duchowni wręczali je swoim ulubionym ministrantom. Krąg zboczeńców działał przez lata przy milczącym przyzwoleniu biskupa. Na konferencji prasowej w Harrisburgu w Pensylwanii prokuratorowi generalnemu Joshowi Shapiro towarzyszy 15 osób. Kilkoro z nich z trudem powstrzymuje łzy. To ofiary księży pedofili. Dziś dorośli ludzie. Wreszcie ich głos zostanie usłyszany. Choć wiedzą, że większości oprawców sprawiedliwość nie dosięgnie już nigdy. 

Przez lata milczał. Długi czas samotnie zmagał się z traumą i tragicznymi wspomnieniami. Nie dawały mu spokoju. W końcu postanowił wyjawić swoją tajemnicę. Opowiedział ją najbliższej osobie – babci. Potem także matce i siostrze. Dopiero wtedy zrozumiały, co stało się z tym wesołym i otwartym chłopcem, którego pamiętały z przeszłości. Jego historia była dla bliskich szokiem. Zdawała się niemal równie nieprawdopodobna, co opowieści science fiction, które tak bardzo lubił jako dziecko. Na nieszczęście wydarzyła się naprawdę. Wydanie gazety „The Allentown Morning Call” z 27 listopada 2002 roku / Źródło: The Allentown Morning Call Został zgwałcony. Jego oprawcą okazał się człowiek, którego darzył zaufaniem.

 

Ksiądz Edward Graff był wobec niego wyjątkowo brutalny. W trakcie stosunku analnego położył się na chłopcu z takim ciężarem, że uszkodził mu kręgosłup. Molestowanie w końcu się skończyło, ból pozostał. Zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Przez lata Joey uzależnił się od leków przeciwbólowych, które ostatecznie doprowadziły do jego śmierci. Zmarł z przedawkowania. Nie zdążył złożyć zeznań przed ławą przysięgłych. W jednej z wiadomości do diecezji Allentown napisał: „To, co zrobił mi ten ksiądz, było gorsze niż gwałt. On zabił mój potencjał i tym samym zabił człowieka, którym miałem się stać”. Mimo krzywdy, jaką wyrządził mu w dzieciństwie duchowny, Joey pozostał w Kościele do końca swoich dni. Nie winił Boga, winił człowieka. Jak się okazało, nie był jedyny. Ofiarą Graffa na przestrzeni lat padło łącznie kilkadziesiąt dzieci. Z ich zeznań wyłania się postać człowieka, który z zadawania bólu czerpał równie dużą przyjemność, co z samego aktu seksualnego.

Gustował w chłopcach latynoskiego pochodzenia. Zatrudniał ich do pracy na plebanii. Sprzątali, kosili trawę. Zawsze miał rzeczy, które przyciągały dzieciaki: gry wideo, colę, cukierki. Tak wpadały w jego pułapkę. Potem ksiądz molestował. Zmuszał do wspólnych pryszniców. Później obmacywał i masturbował. Zanim zaczynał dobierać się do swoich ofiar, często poił je alkoholem. Jednemu dziecku miał powiedzieć, że to, co robi jest „w porządku”, bo jest on „narzędziem Boga”. 4 października 2002 roku ksiądz Graff został aresztowany. Przebywał już wtedy w Teksasie, gdzie został przeniesiony w związku z „problemami alkoholowymi”. Postawiono mu zarzut molestowania 15-letniego chłopca. Miał pokazywać mu filmy pornograficzne i uprawiać z nim seks oralny.

Niedługo po aresztowaniu duchowny złamał biodro pod więziennym prysznicem. Powikłania okazały się śmiertelne. Zmarł za kratkami, oczekując na proces. Sprawiedliwość nie zdążyła go dopaść. Kiedy jego czyny wyszły na jaw, przedstawiciele diecezji zaprzeczyli, by wiedzieli o nich wcześniej. Nie było to prawdą. Oświadczenie duchownych stało w sprzeczności z dowodami znalezionymi w kościelnych dokumentach. Na ich kartach znajdowały się opinie biskupów, którzy w odniesieniu do Graffa wielokrotnie używali słów takich jak „ryzyko” czy „obawa”. Był to język ewidentnie odnoszący się do „księdza pedofila”, a nie – jak twierdzono – do człowieka z problemami alkoholowymi. W toku dochodzenia udało się ustalić, że tuszowanie prawdy w diecezji trwało latami.

Ksiądz Graff nie był wyjątkiem. Setki oprawców, tysiące ofiar W świetle amerykańskiego prawa prokuratura może powołać specjalną komisję do zbadania, czy dana sprawa powinna stać się przedmiotem postępowania sądowego. Prowadzi je wówczas tzw. Wielka Ława Przysięgłych – grupa osób cieszących się zaufaniem publicznym – stanowiąca w amerykańskim systemie wymiaru sprawiedliwości niezależną instytucję…Czytaj dalej na TVN24.pl>>


Komentarze